„Kotwicz” – żołnierz, który nie zszedł z drogi
Maciej Kalenkiewicz był oficerem Wojska Polskiego, żołnierzem kampanii wrześniowej, uczestnikiem walk u boku mjr. Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, Cichociemnym i jednym z twórców koncepcji tej niezwykłej formacji.
Cichociemni byli żołnierzami szkolonymi do wykonywania najtrudniejszych zadań na terenie okupowanej Polski. Przerzucani drogą lotniczą, często nocą, lądowali na spadochronach, aby następnie działać w konspiracji. Dla nich skok ze spadochronem nie był widowiskiem. Był początkiem misji. Dla wielu – misji, z której mogli już nie wrócić.
Maciej Kalenkiewicz zginął 21 sierpnia 1944 roku w bitwie pod Surkontami. Miał 39 lat. Dzisiaj jego imię nosi m.in. Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych w Krakowie. I właśnie żołnierze tej jednostki po raz kolejny pojawili się w Brzozowie Starym.
Siedem spadochronów nad szkolnym boiskiem
Tegoroczny pokaz był jednym z najbardziej widowiskowych momentów uroczystości. Siedmiu żołnierzy Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych z Krakowa wykonało skoki spadochronowe, lądując na boisku Szkoły Podstawowej im. Żołnierzy Cichociemnych w Brzozowie Starym.
Dla osób stojących na ziemi była to zaledwie kilkuminutowa obserwacja.
Trzeba było jednocześnie patrzeć w niebo, obserwować kierunek lotu, przewidywać miejsce lądowania i… naciskać spust migawki w odpowiednim momencie. A tych momentów było naprawdę wiele. Pierwszy skoczek. Drugi. Kolejne czasze spadochronów. Coraz niżej. Coraz bliżej. I wreszcie lądowanie. Kilka sekund, które można zatrzymać na fotografii na zawsze.
Ale Brzozów Stary to znacznie więcej niż pokaz spadochronowy
To miejsce jest mocno związane z historią Cichociemnych. W nocy z 27 na 28 grudnia 1941 roku, podczas operacji „Jacket”, na ziemi sochaczewskiej wylądowała grupa Cichociemnych. Wśród nich znajdował się właśnie Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz”.
Dwaj uczestnicy tej operacji – Marian Jurecki „Orawa” i Andrzej Świątkowski „Amurat” – polegli później w walce z Niemcami w Brzozowie Starym. Ich groby znajdują się na miejscowym cmentarzu. Dlatego dzisiejsze uroczystości mają tutaj szczególny wymiar. To nie jest przypadkowe miejsce. To ziemia, po której chodzili Cichociemni. To tutaj historia wydarzyła się naprawdę.
Historia spotkała się ze współczesnością
Tegoroczne obchody nie ograniczyły się oczywiście do samego pokazu spadochronowego. Była to prawdziwa żywa lekcja historii i patriotyzmu. W Brzozowie Starym pojawili się przedstawiciele wielu instytucji, jednostek wojskowych i organizacji.
Obecni byli m.in.:
Instytut Pamięci Narodowej – Oddział w Łodzi
Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych w Krakowie
38. Sochaczewski Dywizjon Zabezpieczenia Obrony Powietrznej
Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy nad Bzurą
Związek Polskich Spadochroniarzy
Krąg Instruktorski Czerwonych Beretów z Rumi
oraz przedstawiciele innych instytucji, organizacji i środowisk związanych z historią, wojskiem i tradycją Cichociemnych.
Były wystawy, prezentacje, sprzęt wojskowy, rozmowy i opowieści o ludziach, których losy powinny być znane kolejnym pokoleniom.
To coś więcej niż moment
Patrząc na boisko szkolne, można było zobaczyć nie tylko żołnierzy i spadochrony. Można było zobaczyć emocje. Dzieci patrzące z zachwytem w niebo. Starszych mieszkańców obserwujących uroczystość w skupieniu. Żołnierzy stojących obok swoich kolegów. Biało-czerwone flagi poruszające się na wietrze. Kwiaty składane w hołdzie poległym. Znicze. Mundur. Historyczne fotografie. I ludzi, którzy przyszli tutaj po to, żeby pamiętać.
Po pokazie przychodzi cisza
Kiedy ostatni spadochroniarz bezpiecznie wylądował, emocje powoli opadły. Niebo znów było puste.
Zostały tylko zwinięte czasze spadochronów i tłum uczestników. A później przyszła chwila zadumy. Złożenie kwiatów. Zapalenie zniczy. Oddanie hołdu Cichociemnym. Bo właśnie wtedy najlepiej można było zrozumieć sens całej uroczystości. Nie chodziło o sam pokaz. Nie chodziło nawet o wojskową prezentację. Chodziło o pamięć. O pamięć o ludziach, którzy ponad osiemdziesiąt lat temu podejmowali decyzje, od których zależało ich życie.
82 lata później
Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz” nie żyje od 82 lat. A jednak jego historia nadal trwa. Trwa w nazwie szkoły. Trwa w nazwie Centrum Szkolenia Wojsk Specjalnych. Trwa w muzeach i archiwach. Trwa w opowieściach historyków. Trwa w pamięci mieszkańców Brzozowa Starego. I trwa również w takich dniach jak ten. Kiedy współcześni żołnierze wojsk specjalnych wyskakują z samolotu, a ich spadochrony pojawiają się nad miejscem, w którym przed laty działał człowiek będący jednym z twórców polskich Cichociemnych. To niezwykle symboliczne spotkanie dwóch światów. Tamtych żołnierzy i tych współczesnych. Tamtych spadochronów i tych dzisiejszych. Historii i teraźniejszości.
Siedem spadochronów. Jedno miejsce. Jedna historia.
Kiedy patrzy się na tegoroczne obchody, właśnie tak powinna wyglądać pamięć. Nie zamknięta wyłącznie w książkach. Nie ograniczona do dat i nazwisk. Ale obecna. Widoczna. Bliska. Taka, którą można pokazać młodemu człowiekowi i powiedzieć: „Popatrz. To wydarzyło się naprawdę.” A chwilę później skierować jego wzrok w stronę nieba. Tam, gdzie przed momentem pojawiły się spadochrony.
Dziękujemy wszystkim osobom i instytucjom zaangażowanym w organizację tego wyjątkowego wydarzenia. A przede wszystkim dziękuję za to, że pamięć o Cichociemnych wciąż jest żywa.
Fotografie: Wojtek Hintzke












































